Wczoraj Nieślubny przytargał wreszcie do domu wypłatę. Powinnam odetchnąć z ulgą - nie oddycham. Popłacę dziś rachunki i znów będzie problem, jak przeżyć za te nędzne resztki do wypłaty następnej. Nawet zakładając, że tym razem pan szef zapłaci punktualnie będzie to niemożliwe. A jak znów wystrzeli z jakimiś opóźnieniami, to już w ogóle nie wiem, co będzie.
Zostawiam to. Teraz na tapecie egzaminy. Uczę się dużo, ale już wiem, że wszystkiego nie zdążę powtórzyć, tak, jak bym chciała. Nic to, przygotuję się najlepiej, jak się da, i niech się dzieje wola nieba.
Zostawiam to. Teraz na tapecie egzaminy. Uczę się dużo, ale już wiem, że wszystkiego nie zdążę powtórzyć, tak, jak bym chciała. Nic to, przygotuję się najlepiej, jak się da, i niech się dzieje wola nieba.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz