Zwykle nie jadamy śniadań, nie mamy takiego zwyczaju. W tygodniu każdy wstaje o innej porze, a nawet w niedziele każdy coś tam sobie sam skubnie z lodówki wtedy, kiedy ma chęć i nie ma z tego powodu żadnego problemu, nikomu to nie przeszkadza.
Zawsze w dramatycznych finansowo czasach dopada mnie chęć na serialowe śniadanko, tzn. takie jak w serialach, soczek, płateczki, półmiski z wędlinką, serami, do wyboru do koloru. Absurd zupełny, a chęć ta, jak na złość, jest tak silna i nieopanowana i tak bardzo boli niemożność realizacji. Co ciekawe, chęć znika jak ręką odjął, kiedy już można by sobie na takie śniadanko pozwolić.
Na wieść, że nie będzie wypłaty na czas, zachciało mi się napić Coli tak bardzo jak nigdy. Nie kupuję tego napoju prawie wcale, bo zwyczajnie nie mam takiej potrzeby. Owszem, Misza jest zdolny wyżłopać każdą ilość, ale jak nie ma, to też nikomu nie przeszkadza. A teraz chce mi się tak, że chyba zacznę wyć...
Mózg robi mi psikusy, sfiksował, od tej biedy zupełnie...
Zawsze w dramatycznych finansowo czasach dopada mnie chęć na serialowe śniadanko, tzn. takie jak w serialach, soczek, płateczki, półmiski z wędlinką, serami, do wyboru do koloru. Absurd zupełny, a chęć ta, jak na złość, jest tak silna i nieopanowana i tak bardzo boli niemożność realizacji. Co ciekawe, chęć znika jak ręką odjął, kiedy już można by sobie na takie śniadanko pozwolić.
Na wieść, że nie będzie wypłaty na czas, zachciało mi się napić Coli tak bardzo jak nigdy. Nie kupuję tego napoju prawie wcale, bo zwyczajnie nie mam takiej potrzeby. Owszem, Misza jest zdolny wyżłopać każdą ilość, ale jak nie ma, to też nikomu nie przeszkadza. A teraz chce mi się tak, że chyba zacznę wyć...
Mózg robi mi psikusy, sfiksował, od tej biedy zupełnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz