Grudzień przywitałam informacją na wyświetlaczu wagi, która powaliła mnie na kolana. Wpisana w internetowe kalkulatory wagi twierdzi, że mam nadwagę. Super, tego jeszcze nie było.
Przyszło rozliczenie za gaz (lepiej nie mówić), nie wiem czy samochód przejdzie przegląd (na przegląd też kasy nie ma), teraz tylko czekać na rozliczenie CO (wiem, czego się można spodziewać i wcale mi się to nie podoba), prądu (aż się boję), zaraz będzie do zapłacenia odstępne za mieszkanie (łojezu) i rata OC za auto. A Nieślubny informuje mnie, że szef nie ma kasy na wypłaty (która i tak nie ma szans wystarczyć na same opłaty nie mówiąc już o życiu, świętach) Super.
Mimo tych wesolutkich przemyśleń postanowiłam się nie poddać i robię swoje. I tak oto podczas sprzątania pieprznął junkers. Już dawno się nie psuł (ostatnio tydzień temu). Normalnie żyć nie umierać
Przyszło rozliczenie za gaz (lepiej nie mówić), nie wiem czy samochód przejdzie przegląd (na przegląd też kasy nie ma), teraz tylko czekać na rozliczenie CO (wiem, czego się można spodziewać i wcale mi się to nie podoba), prądu (aż się boję), zaraz będzie do zapłacenia odstępne za mieszkanie (łojezu) i rata OC za auto. A Nieślubny informuje mnie, że szef nie ma kasy na wypłaty (która i tak nie ma szans wystarczyć na same opłaty nie mówiąc już o życiu, świętach) Super.
Mimo tych wesolutkich przemyśleń postanowiłam się nie poddać i robię swoje. I tak oto podczas sprzątania pieprznął junkers. Już dawno się nie psuł (ostatnio tydzień temu). Normalnie żyć nie umierać
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz