poniedziałek, 14 listopada 2011

Psychiatra?

Jeszcze nie załatwiłam sobie wizyty u psychiatry i właściwie po raz kolejny rozważam, czy w ogóle to zrobić. Czy naprawdę potrzebne mi leki? A co będzie, gdy w końcu je odstawię? Czy nie powinnam uporać się z tą niemocą na trzeźwo, w pełni świadomie? I wreszcie - czy ja naprawdęmam depresję, cczy tylko w dupie mi się poprzewracało z nadmiaru wolnego czasu? Może ta choroba nazywa się po prostu lenistwo?
Zamotana jestem jak kłębek włóczki. Brak mi trzeźwej oceny sytuacji. Sama już nie wiem, co jest prawdą, a usprawiedliwieniem, w które chcę wierzyć.
Zawsze byłam leniwa, ale trzymali mnie w ryzach rodzice, małe dziecko, praca. Teraz nic nie muszę i rozmemłałam się zupełnie. Spinam się tylko postawiona pod ścianą.Bo wstyd mi przed rodziacmi, wstyd przed otoczeniem, gdy nie zadbam o dziecko, wstyd mi olać szkołe, której mi się już odechciało. I może ja tej pracy jeszcze nie znalazłam, bo nie chce mi się wyjść z domu, a jeść jeszcze mam co? Może te wszystkie ograniczenia, o których marudzę już tyle czasu to tylko pretekst, by dalej nic nie robić? Nie wiem, nie potrafię tego ocenić.
Na pewno prawdą obiektywną jest moja senność chroniczna, ale:
- z takim niskim ciśnieniem mam do niej prawo;
- cały organizm mi się rozleniwił i działa jak chce. W końcu skoro nic nie robię, organizm nie jest aktywny. A skoro aktywności brak, to dla niego sygnał, że trzeba spać. Nie ma się co dziwić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz