Jeszcze nie załatwiłam sobie wizyty u psychiatry i właściwie po raz kolejny rozważam, czy w ogóle to zrobić. Czy naprawdę potrzebne mi leki? A co będzie, gdy w końcu je odstawię? Czy nie powinnam uporać się z tą niemocą na trzeźwo, w pełni świadomie? I wreszcie - czy ja naprawdęmam depresję, cczy tylko w dupie mi się poprzewracało z nadmiaru wolnego czasu? Może ta choroba nazywa się po prostu lenistwo?
Zamotana jestem jak kłębek włóczki. Brak mi trzeźwej oceny sytuacji. Sama już nie wiem, co jest prawdą, a usprawiedliwieniem, w które chcę wierzyć.
Zawsze byłam leniwa, ale trzymali mnie w ryzach rodzice, małe dziecko, praca. Teraz nic nie muszę i rozmemłałam się zupełnie. Spinam się tylko postawiona pod ścianą.Bo wstyd mi przed rodziacmi, wstyd przed otoczeniem, gdy nie zadbam o dziecko, wstyd mi olać szkołe, której mi się już odechciało. I może ja tej pracy jeszcze nie znalazłam, bo nie chce mi się wyjść z domu, a jeść jeszcze mam co? Może te wszystkie ograniczenia, o których marudzę już tyle czasu to tylko pretekst, by dalej nic nie robić? Nie wiem, nie potrafię tego ocenić.
Na pewno prawdą obiektywną jest moja senność chroniczna, ale:
- z takim niskim ciśnieniem mam do niej prawo;
- cały organizm mi się rozleniwił i działa jak chce. W końcu skoro nic nie robię, organizm nie jest aktywny. A skoro aktywności brak, to dla niego sygnał, że trzeba spać. Nie ma się co dziwić.
Zamotana jestem jak kłębek włóczki. Brak mi trzeźwej oceny sytuacji. Sama już nie wiem, co jest prawdą, a usprawiedliwieniem, w które chcę wierzyć.
Zawsze byłam leniwa, ale trzymali mnie w ryzach rodzice, małe dziecko, praca. Teraz nic nie muszę i rozmemłałam się zupełnie. Spinam się tylko postawiona pod ścianą.Bo wstyd mi przed rodziacmi, wstyd przed otoczeniem, gdy nie zadbam o dziecko, wstyd mi olać szkołe, której mi się już odechciało. I może ja tej pracy jeszcze nie znalazłam, bo nie chce mi się wyjść z domu, a jeść jeszcze mam co? Może te wszystkie ograniczenia, o których marudzę już tyle czasu to tylko pretekst, by dalej nic nie robić? Nie wiem, nie potrafię tego ocenić.
Na pewno prawdą obiektywną jest moja senność chroniczna, ale:
- z takim niskim ciśnieniem mam do niej prawo;
- cały organizm mi się rozleniwił i działa jak chce. W końcu skoro nic nie robię, organizm nie jest aktywny. A skoro aktywności brak, to dla niego sygnał, że trzeba spać. Nie ma się co dziwić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz