Właściwie samo wyszło. Oczywiście znów zaspałam, ale zacinęłam zęby i działałam. Sprzątanie, wizyta w banku, zakupy, obiad... Miałam wziąć się w końcu za zadanie z praktyi. Jednak musiałabym być chyba chora, żeby zacząć działać wg planu. Zamiast tego - dokończyłam to charytatywne zlecenie. Tak więc o jedną rzecz na głowie mam mmniej. I bardzo mnie to cieszy.
I tak sobie myślę, że rysuje mi się już kierunek działania. Muszę pozbywać się obowiązków. Nie brać na siebie żadnych nowych.
Docelowo pozostaną: praca, dom, grecki. Dam sobie spokój z nowymi szkołami, może kiedyś zdecyduję się na językową. Jak będzie praca i kasa, to może jakiś sport (basen?)
Nie chcę podpadać w skrajności, stać się pustą idiotką bez zainteresowań, celów, marzeń, ambicji. Ale zdecydowanie pora ograniczyć swoje zainteresowania, pasje i inne chciejstwa. Podjąć decyzję o tym, co jest ważne, istotne, a czym nie warto zawracać sobie głowy.
I tak sobie myślę, że rysuje mi się już kierunek działania. Muszę pozbywać się obowiązków. Nie brać na siebie żadnych nowych.
Docelowo pozostaną: praca, dom, grecki. Dam sobie spokój z nowymi szkołami, może kiedyś zdecyduję się na językową. Jak będzie praca i kasa, to może jakiś sport (basen?)
Nie chcę podpadać w skrajności, stać się pustą idiotką bez zainteresowań, celów, marzeń, ambicji. Ale zdecydowanie pora ograniczyć swoje zainteresowania, pasje i inne chciejstwa. Podjąć decyzję o tym, co jest ważne, istotne, a czym nie warto zawracać sobie głowy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz