Po chorobie nie potrafię wrócić do rzeczywistości. Zresztą trudno wracać do czegoś, co jest... żadne, nijakie, bezsensowne. W zasadzie czuję się już dobrze, poza drobnym faktem, że mam ataki kaszlu jak stary gruźlik, a głos jak koneser wody brzozowej...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz