czwartek, 13 października 2011

Medycznie

Skoro zdiagnozowałam sobie depresję, postanowiłam wziąć się z nią za bary. Mam dość tej niechęci do czegokolwiek, słabości własnej i wiecznej senności. Odwiedziłam lekarza pierwszego kontaktu.
Pani doktor obadała, osłuchała, zleciła wampiriadę, czyli odsysanie krwi, po czym skomentowała wyniki: Cukier ok, tarczyca spoko, morfologia jak u chłopa. Taka pani uroda i nic pani z tym nie zrobi.
No to dupa. Zdrowa jestem jak koń, ale jednak coś nie halo. Zanabyłam drogą kupna jakieś super-ekstra witaminy, co to mają mnie na nogi postawić i zobaczymy. Jak efektu nie będzie, czeka mnie wizyta u psychiatry. Może da mi coś, co mnie naspiduje.
Swoją drogą cieszę się, że nic się nie wykryło niedobrego. Zawsze to lepiej być wariatem niż chorym na coś okropnego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz