wtorek, 20 września 2011

Tik tak

Tiktakuje sobie zegar, a mnie się nic nie chce. Za oknem "mżymżawka", która absolutnie nie nastraja do jakiegokolwiek działania. Dziecię dzwoni ze szkoły, że czegoś tam nie zabrało i by mu donieść. Wyprawa na drugi koniec miasta, to nie jest to, o czym aktualnie marzę, szczególnie na piechotę (powitałam już Nieślubnego, więc pożegnałam się z samochodem) i przy takiej pogodzie. Wypadałoby się spiąć, tymczasem mój leń kiwa na mnie zachęcająco paluszkiem z niezłożonego jeszcze łóżeczka...

Z innej beczki. Na przekór temu, co wczoraj pisałam, jeździło mi się nieźle. Krówka mnie słuchała, nie zgasła ani razu. Cieszy mnie to ogromnie:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz