Leniwa niedziela czyli standard. Snuję się jak zombie i nic mi się nie chce. I tak mnie wkurza że mi się nie chce, że aż nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Może warto by poświęcić chwilę wyglądowi, żeby można było jednak w to lustro zerknąć...
Z tej złości na samą siebie zajrzałam w końcu do kursu komputerowego, przerobiłam jeden dział. Hmmm to może jest szansa? I tak nie zrobię tego jak planowałam - na to nie ma szan - by naprawdę czegoś się nauczyć. Raczej metodą ZZZ ale przynajmniej będzie satysfakcja że tak zupełnie nie odpuściłam...
Patrzę na podsumowanie sierpnia / plan na wrzesień. I myślę sobie, żeby tym razem podziałać jednokierunkowo. Wybrać zadanie o najkrótszym terminie i zająć się tylko nim. Ewentualnie pozostałe sobie zostawić na sytuacje, kiedy na to pierwsze nie będę już patrzeć. Jest to jakiś sposób i całkiem mi się on podoba. Zobaczymy jak będzie w praktyce.
Wiem, mam za dużo tego - sama sobie tak wymyśliłam, co przy mojej rozlazłości okazuje się mało wykonalne. A tu jeszcze wymyśliłam sobie coś nowego i powinnam zacząć to od jutra. Jutrzejszy dzień będzie dobrym na rozpoczęcie czegoś nowego... Muszę to jeszcze przemyśleć, ale korci mnie bardzo...
Z tej złości na samą siebie zajrzałam w końcu do kursu komputerowego, przerobiłam jeden dział. Hmmm to może jest szansa? I tak nie zrobię tego jak planowałam - na to nie ma szan - by naprawdę czegoś się nauczyć. Raczej metodą ZZZ ale przynajmniej będzie satysfakcja że tak zupełnie nie odpuściłam...
Patrzę na podsumowanie sierpnia / plan na wrzesień. I myślę sobie, żeby tym razem podziałać jednokierunkowo. Wybrać zadanie o najkrótszym terminie i zająć się tylko nim. Ewentualnie pozostałe sobie zostawić na sytuacje, kiedy na to pierwsze nie będę już patrzeć. Jest to jakiś sposób i całkiem mi się on podoba. Zobaczymy jak będzie w praktyce.
Wiem, mam za dużo tego - sama sobie tak wymyśliłam, co przy mojej rozlazłości okazuje się mało wykonalne. A tu jeszcze wymyśliłam sobie coś nowego i powinnam zacząć to od jutra. Jutrzejszy dzień będzie dobrym na rozpoczęcie czegoś nowego... Muszę to jeszcze przemyśleć, ale korci mnie bardzo...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz