sobota, 3 września 2011

O porażkach, lenistwie i co z tego wynika

Nie podoba mi się ta moja waga. Szczerze mówiąc po dwóch miesiącach ćwiczeń spodziewałam się czegoś lepszego, w sensie wyniku, a tu nic. Nie, no chlastać się nie będę. Ale jakoś przykro. Tym bardziej, że postanowiłam kontrolnie założyć Dżinsy Od Których Wszystko Się Zaczęło (to znaczy ten, na których po raz pierwszy zauważyłam że tyję) i... bez szans. Jak to możliwe, że one mi się w pasie zapinały, a teraz nawet przez biodra nie chcą przejść? Zastanawiałam się co z tym zrobić i... nic nie zrobię. Teoretycznie mogłabym sobie narzucić więcej, bardziej intensywnych ćwiczeń. Ale i tak wiem, że w praktyce to się nie uda. To i tak cud i sukces (ba, MEGA SUKCES!), że od tylu dni nie odpuszczam ćwiczeń. Lepiej robić tyle, niż nic. A wiem, w końcu siebie znam, że po trzech dniach większych partii ćwiczeń rzucę to wszystko w cholerę, bo:
-braknie czasu
-energii
-czegoś tam jeszcze
Co i tak się sprowadza do tego, że po prostu wygra ze mną mój leń. Zresztą akcję ćwiczeniową mam zamiar również kontynuować kiedy (mam nadzieję, że kiedyś w końcu to nastąpi) pójdę do pracy, a wtedy naprawdę problemem może być brak czasu. Dlatego przyzwyczajam się do krótkiej gimnastyki. Dieta też nie wchodzi w grę. Ot, musiałabym się trochę mocniej pilnować, bo jednak majonezik moim przyjacielem jest od jakiegoś czasu, a moja waga chyba go jednak nie lubi. Wobec powyższych argumentów kontynuuję to co jest i czekam na efekty:)

Druga sprawa jest tak głupia, że nic tylko rozpędzić się dobrze i porządnie odbić od najbliższej ściany. Mój leń doprowadził do tego, że po wyjściu z wanny "nie miałam już sił" na balsamy i inne bzdury, dzięki czemu skóra ze mnie złazi płatami i tyle było mojej i tak mizernej opalenizny. Trza by wziąć tego lenia za kark i wytrzepać porządnie, bo mi - chamski sznurek - na urodę źle działa.

Po trzecie podsumowanie sierpniowe wkurza mnie mocno i ogromnie mi się nie podoba. Istnieje więc szansa, że w końcu rzeczywiście zepnę pośladki i coś z tym zrobię zamiast tylko narzekać i to jest zdecydowanie pozytywny akcent:)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz