środa, 7 września 2011

Meliska

Bycie matką nastolatka to katorżnicza robota. Normalnie pchanie łańcucha. Wydawać by się mogło, że wszystko można ładnie ogarnąć i poukładać. Bzdura. Opór pojawia się tam, gdzie się człowiek najmniej spodziewa. Przeforsowanie swojej woli, bądź dojście do dopuszczalnego kompromisu graniczy z cudem i wysysa posiadane pokłady energii i dobrej woli do cna. Dlaczego dzieci są takie skomplikowane? W celu uniknięcia zostania trafioną przez nagły szlag wspomagam się meliską. Może rozwiąże supeł w żołądku i uspokoi rozkołatane serce? To nie jest na moje nerwy...

Poza tym idzie dobrze. Pomaluśku i do przodu. Niedługo będę się chwalić:) Byłoby dużo lepiej, gdyby nie mój cholerny netoholizm. To zadziwiające ile czasu potrafię zmarnować na wciąż tych samych stronach...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz