czwartek, 1 września 2011

Był sobie sierpień

Jakoś mało można zapisać w sierpniu po stronie sukcesów. W sumie nie ma się co dziwić, jakiś niefajny nastrojowo był to miesiąc. Raczej rozmamłany niż w nastawieniu bojowym.

Waga stoi w miejscu. Jednak udało się ćwiczyć wg planu i to dobrze. Wprawdzie dwa dni sobie odpuściłam, ale ćwiczyłam w soboty, które planowo nie są dniami, w których robi się cokolwiek.
Mail wyczyszczony, także in plus.
Notatki z technikum - przepisywanie idzie zgodnie z planem. - in plus.
Kurs komputerowy - porażka - praktycznie nieruszony.
Sprzątanie domu - lepiej nie mówić.
Nauka greckiego i grecki blog - obsuwa na całego.

No nic, mamy przed sobą wrzesień:) Czysta kartka, więc zapisujemy:
-dokończyć przepisywanie notatek - termin do 10 października
- dokończyć odgruzowanie domu - termin do 28 września
- dokończyć kurs komputerowy - termin do 19 września (nie wiem czy to jest w ogóle realne...)
- nauka greckiego i blog - uzupełnić sierpień na blogu, zrobić wrzesień i październik, żeby było na zapas) - termin do końca września.
- i oczywiście schudnąć do tych cholernych 65 kg - do końca września

Mało realny ten plan, ale nie tyle o realizm tu chodzi, co o wypisanie sobie co jest do zrobienia. Jak pójdzie, tak pójdzie. Spotkamy się pod koniec miesiąca, to się będę rozliczać:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz