piątek, 26 sierpnia 2011

Sztywno i smutno.

Niewykonalnego ćwiczenia miało być sto powtórzeń na dzień. Pierwszego dnia z wielkim bólem i stękaniem wykonałam pseudo 20, potem dziesiątkę następnego z listy (też więcej nie dałam rady), a potem dobiłam do setki trzecim. Już wieczór wskazywał na to, że poczuję swoje ciało. Ale poranne zakwasy dnia następnego zwaliły mnie z nóg. W związku z faktem, że dzień był do kitu - odpuściłam sobie ćwiczenia całkiem (ciekawe gdzie tak naprawdę tkwi przyczyna, a gdzie skutek, ale o tym później). Jeden dzień mnie nie zbawi, a i tak ćwiczę w soboty, chociaż plan zakłada przerwę weekendową. Dziś już odpuścić nie mogłam - wiadomo im dłuższa przerwa, tym trudniej wrócić do rytmu. Ale... nie jestem w stanie wykonać tego ćwiczenia ani razu! Mało sobie kręgosłupa nie złamałam próbując nabrać rozmachu. Odpuściłam, to znaczy przeszłam do takiego ćwiczenia na liście, które daję radę wykonać. Jutro znów spróbuję, a potem znowu i znowu. W końcu kiedyś je robiłam! To niesamowite, jak moje ciało zesztywniało, jak straciłam elastyczność mięśni i kręgosłupa. Boli. W ambicję.

Wczorajszy dzień był smuuuuuuuuuuuuuuuutny, właśnie taki. Przeciągle smutny. Nie chciało mi się kompletnie nic i kompletnie nic nie robiłam, tylko smutałam ile dusza zapragnie. I od tego robiło mi się jeszcze bardziej smutno. Dobija mnie, że całymi dniami jestem sama. Misza żyje własnym życiem - wiadomo - nastolatek. Nieślubny 14 godzin poza domem. A ja mam swoje sprzątanie i jakieś dziwne listy zadań. I zero napięcia czasowego, więc mobilizacji żadnej.
Ale myślę sobie, że przyczyna tego wczorajszego stanu może leżeć gdzie indziej. Po pierwsze jakoś ostatnio rozmyły mi się poranne śniadanka, po drugie ten wczorajszy brak ćwiczeń. Może to sprawiło, że nie miałam zupełnie energii?
Do tego źle sypiam, łażę po nocach, także do lodówki, a potem cały dzień jestem nieprzytomna.

Nic to, ponarzekałam sobie:) A po wczorajszym rozmemłaniu biorę zad w troki. Gimnastyka odfajkowana, śniadanko również, teraz relaksik przy kawce. I może z dzisiejszego dnia coś będzie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz