Codziennie rano dochodzę do wniosku, że poprzedni dzień był do niczego bo (wstawić milion powodów), ale zamiast narzekać zmobilizuję się i dziś będzie inaczej. Następnie dzień mija jak co dzień - na niczym, wieczorem stwierdzam, że to było bez sensu, ale jest już za późno by cokolwiek zmienić, ale od jutra....
Następnego dnia wstaję rano i dochodzę do wniosku....
I można by tak w nieskończoność.
Następnego dnia wstaję rano i dochodzę do wniosku....
I można by tak w nieskończoność.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz