czwartek, 25 sierpnia 2011

Łomatko!

Zmieniłam ćwiczenie, które wykonuję, bo tak zakładał mój plan. To znaczy miałam zmienić, tylko że... Nie daję rady go wykonać!!! Jestem sztywna niczym kijek od szczotki a moja dupa jest za ciężka, by nią rzucać tak jak owo ćwiczenie tego wymaga. Porażka na całego.

Zejdzie mi skóra z pleców. Już są bąble. I tyle było szekuladki:(

Do kolejnej rekrutacji mnie nie zaproszono. Podobno nie spełniam wymagań formalnych. Jakoś nie mogę się dopatrzeć, w którym punkcie takowych nie spełniam, ale... pies ich drapał. I tak nie chciało mi się jechać do tego Wodzisławia.

Za dobrze mi było i mogłam narzekać na pierdoły. Znów świat wali mi w pysk na opamiętanie, a robi to za pomocą pracy Nieślubnego. Dzieją się tam sceny dantejskie a warunki stają się nie do przyjęcia. I rozerwana jestem, bo rozumiem go. To już nie chodzi o godność, czy cokolwiek innego, ale o bezpieczeństwo. Tych kwestii nie można sobie odpuścić. Rozumiem i sercem jestem z nim. Ale jest jeszcze rozum. Co będzie, gdy straci tę pracę? Z czego będziemy żyć? Za co kupię dziecku książki? Co dalej??? Boję się...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz