Banał nuda i cykliczna powtarzalność.
Nie ma to jak załamać się, następnie dojść do wniosku, że nawet własne załamanie jest głupie, infantylne i bezsensowne oraz mało spektakularne, samozkrytykować się do cna wylewając na siebie wiadro pomyj, dalej pozbierać się, odpękać dwie rozmowy kwalifikacyjne jedna po drugiej, wrócić do domu z zamiarem "rozpoczęcia (po raz n-ty) nowego życia" by przekraczając próg pieleszy skonstatować, że sąsiad znów zalał mieszkanie...
Nawet nie ma czym się chwalić. Robi to średnio raz do roku. Zadziwiające, że jego syn w tym roku jeszcze nie narzygał mi na parapet. Pozostaje chyba tylko poczekać aż cykl się dopełni.
Już nawet nie chce mi się tym faktem wkurzyć...
Nie ma to jak załamać się, następnie dojść do wniosku, że nawet własne załamanie jest głupie, infantylne i bezsensowne oraz mało spektakularne, samozkrytykować się do cna wylewając na siebie wiadro pomyj, dalej pozbierać się, odpękać dwie rozmowy kwalifikacyjne jedna po drugiej, wrócić do domu z zamiarem "rozpoczęcia (po raz n-ty) nowego życia" by przekraczając próg pieleszy skonstatować, że sąsiad znów zalał mieszkanie...
Nawet nie ma czym się chwalić. Robi to średnio raz do roku. Zadziwiające, że jego syn w tym roku jeszcze nie narzygał mi na parapet. Pozostaje chyba tylko poczekać aż cykl się dopełni.
Już nawet nie chce mi się tym faktem wkurzyć...
Niepotrzebne czarnowidztwo. W tym roku oszczędzi parapet - zdecyduje sie na doniczke... nie będzie tak zle :)
OdpowiedzUsuńNie czarnowidztwo, tylko doświadzenie:) pożyjemy - zobaczymy:)
OdpowiedzUsuńchyba owocniej czekac na cos dobrego niz zlego... nie sadzisz?
OdpowiedzUsuńNo niby tak, ale jakoś się nie sprawdza w ostatnim czasie:)
OdpowiedzUsuńbo to zly czas jest! :)
OdpowiedzUsuńoj zły zły...
OdpowiedzUsuń