środa, 24 sierpnia 2011

Naprzód. Wciąż naprzód.

Przyznaję. Zabolało. Wizja rychłego pójścia do pracy tak mi się spodobała, że rozczarowanie rzuciło mną o deski i odechciało mi się czegokolwiek. W końcu po co się spinać, skoro i tak nadal całe dnie będę spędzać w domu? Równie dobrze można odłożyć zadania wszelakie na bliżej nieokreślone "jutro"...

O nie, nic z tego! Przygotowuję się do kolejnej rekrutacji i szukam następnej by mieć w zapasie. A w międzyczasie robię swoje! Nie mam zamiaru "na jutro" odłożyć życia! Mam je tylko jedno!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz