Już nawet w cierpieniu nie ma odrobiny poezji ni romantyzmu. Zawalił się świat. Znowu. Na głowę. Ból rozrywa ciało na strzępy, głęboki skowyt grzęźnie na dnie duszy. Oczy puste, wyschnięte, zgaszone szukają ratunku. Przed czym? "Przecież nic się nie stało, o co ci w ogóle chodzi?"
No tak, skoro nic się nie stało, idę do kuchni. Gary się same nie umyły
wtorek, 9 sierpnia 2011
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz