Robię sporo i to dobrze. Jednak nie jest tak, jak bym chciała. Za dużo chcę zrobić na raz, więc w konsekwencji robię za mało. Żeby plan był udany, musi być realny, więc pora wprowadzić modyfikacje.
Za dużo sobie wrzuciłam "komputerowych" zadań. Zajmuje to za dużo czasu, który z powodzeniem można by wykorzystać inaczej. Dlatego z punktów dotyczących pozbywania się śmieci z komputera zostawiam na tę chwilę tylko sprzątanie maili. Wywalenie codziennie jednego, najstarszego miesiąca, razem ze skopiowaniem plików, czy ważnych informacji, które te maile zawierały nie będzie stanowiło problemu. Do końca wakacji się z tym spokojnie wyrobię.
Reszta planu - jak na razie pozostaje bez zmian. Wczoraj i dziś zaliczyłam po 1000 skoków na skakance. Jeśli kontuzja nie przeszkodzi (coś mi się w stopę lewą zrobiło) mam zamiar kontynuować. Na razie kicam mimo bólu.
Domek się sprząta, czego jeszcze nie widać, bo zaczęłam od zamkniętego pokoju Miszy, wykorzystując jego nieobecność. Ale już niedługo pójdę do kuchni:)
Woda się pije, śniadania się jedzą, wprawdzie nie po wstaniu, dopiero po ćwiczeniach, ale myślę, że tak tez może być.
Notatki z technikum ruszyłam w poniedziałek, ale wczoraj czasu już brakło
Kurs informatyczny leży i kwiczy.
Z greckim blogiem przestaję się wyrabiać.
Ze sobą, swoją "urodą" nie zrobiłam wczoraj nic - czasu brakło:(
Pożyjemy, zobaczymy - obcięłam trochę "obowiązków", powinno być już dobrze. Jeśli nie - dalej będę modyfikować
Za dużo sobie wrzuciłam "komputerowych" zadań. Zajmuje to za dużo czasu, który z powodzeniem można by wykorzystać inaczej. Dlatego z punktów dotyczących pozbywania się śmieci z komputera zostawiam na tę chwilę tylko sprzątanie maili. Wywalenie codziennie jednego, najstarszego miesiąca, razem ze skopiowaniem plików, czy ważnych informacji, które te maile zawierały nie będzie stanowiło problemu. Do końca wakacji się z tym spokojnie wyrobię.
Reszta planu - jak na razie pozostaje bez zmian. Wczoraj i dziś zaliczyłam po 1000 skoków na skakance. Jeśli kontuzja nie przeszkodzi (coś mi się w stopę lewą zrobiło) mam zamiar kontynuować. Na razie kicam mimo bólu.
Domek się sprząta, czego jeszcze nie widać, bo zaczęłam od zamkniętego pokoju Miszy, wykorzystując jego nieobecność. Ale już niedługo pójdę do kuchni:)
Woda się pije, śniadania się jedzą, wprawdzie nie po wstaniu, dopiero po ćwiczeniach, ale myślę, że tak tez może być.
Notatki z technikum ruszyłam w poniedziałek, ale wczoraj czasu już brakło
Kurs informatyczny leży i kwiczy.
Z greckim blogiem przestaję się wyrabiać.
Ze sobą, swoją "urodą" nie zrobiłam wczoraj nic - czasu brakło:(
Pożyjemy, zobaczymy - obcięłam trochę "obowiązków", powinno być już dobrze. Jeśli nie - dalej będę modyfikować
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz