Niechciej mnie ogarnął taki paskudny i włochaty, że się normalnie funkcjonować nie da. Zupełnie tak samo jak lat parę temu u siostry. Jednego dnia żadna z nas nie kiwnęła palcem, bo samo kiwnięcie powodowało strugi potu lejącego się po tyłku, kolejnego dla odmiany lało, ciśnienie czołgało się gdzieś po glebie, też się robić nie dało. "Wszystko przez tę pogodę" - Stwierdzałyśmy.
Teraz przeważa szarość z burością i czołgającym się ciśnieniem. Ale ja wiem, że to ściema. To Niechciej tak kręci rzeczywistością. Wciąga na siłę do łóżka, bo tylko tam jest przyjemnie. Podsuwa pod nos skakankę i mówi: "Spocisz, się, zmęczysz, po co ci to, zresztą i tak jest już za późno na ćwiczenia. Lepiej zobacz czy na Facebooku coś nowego się nie pojawiło. Odpocznij sobie, niedługo wraca Misza już nie będzie wolnej chaty. To ostatnie chwile luzu dla Ciebie".
Przegoniłam Dziada tą skakanką właśnie. Wprawdzie dużo później niż zamierzałam - w łóżku rzeczywiście jest przyjemniej niż w innych zakątkach świata - ale liczy się fakt.
Moje wakacje zaczęły się 20 czerwca. I od tej chwili właśnie miałam "zmieniać swoje życie". I od tej chwili rozpoczyna się mój Plan. I tak z dniem dzisiejszym "odskakałam" wszystkie zaległości i od poniedziałku mogę zmniejszyć dzienną porcję skoków. Tadam!
Ja wiem, to tak nie działa, nie da się wyćwiczyć zaległości, czy poćwiczyć na zapas. I śmieszna jestem z tymi zaległościami. Podobnie było z uzupełnianiem greckiego bloga. Ale skoro mnie taka rozpiska pasuje, skoro ja się z tym dobrze czuję, to kto powiedział, że mój Plan nie może być śmieszny?
Teraz przeważa szarość z burością i czołgającym się ciśnieniem. Ale ja wiem, że to ściema. To Niechciej tak kręci rzeczywistością. Wciąga na siłę do łóżka, bo tylko tam jest przyjemnie. Podsuwa pod nos skakankę i mówi: "Spocisz, się, zmęczysz, po co ci to, zresztą i tak jest już za późno na ćwiczenia. Lepiej zobacz czy na Facebooku coś nowego się nie pojawiło. Odpocznij sobie, niedługo wraca Misza już nie będzie wolnej chaty. To ostatnie chwile luzu dla Ciebie".
Przegoniłam Dziada tą skakanką właśnie. Wprawdzie dużo później niż zamierzałam - w łóżku rzeczywiście jest przyjemniej niż w innych zakątkach świata - ale liczy się fakt.
Moje wakacje zaczęły się 20 czerwca. I od tej chwili właśnie miałam "zmieniać swoje życie". I od tej chwili rozpoczyna się mój Plan. I tak z dniem dzisiejszym "odskakałam" wszystkie zaległości i od poniedziałku mogę zmniejszyć dzienną porcję skoków. Tadam!
Ja wiem, to tak nie działa, nie da się wyćwiczyć zaległości, czy poćwiczyć na zapas. I śmieszna jestem z tymi zaległościami. Podobnie było z uzupełnianiem greckiego bloga. Ale skoro mnie taka rozpiska pasuje, skoro ja się z tym dobrze czuję, to kto powiedział, że mój Plan nie może być śmieszny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz