poniedziałek, 18 lipca 2011

Jeszcze jedno

Jeszcze o jednym zapomniałam. Plany trzeba układać pod siebie, a ja właśnie zapomniałam o jednej mojej paskudnej przypadłości. Że kiedy zdarzają się porażki (a komu się nie zdarzają?) To ja przechodzę prawdziwe załamanie. I nie jestem zdolna do jakiejkolwiek aktywności. Plan wtedy sypie się całkowicie, a przecież idealny Plan musi być Realny!
Świadomość tego ile rzeczy mam do zrobienia pozwoliła mi się szybciej niż zwykle pozbierać po ostatniej załamce. W końcu wiedziałam, że prędzej czy później wyjdę spod mojego koca a ilość zaległych zadań mnie przywali jak kolejny mur nie do przejścia. Ale takie chwile są i będą. Więc trzeba je w planie uwzględnić.
Wobec tego planujemy jeszcze troszkę mniej. Jeśli wszystko będzie ok, po prostu zrobię więcej niż jest zaplanowane. Jeśli znów ucieknę pod kocyk - straty nie będą takie wielkie.

Do dzieła!

8 komentarzy:

  1. byle w tym trybie zadaniowym nie zapomniec zaplanowac planu dalekosieznego!

    OdpowiedzUsuń
  2. On gdzieś tam zarysowany w łepetynie, ale najpierw z tymi bzdetami muszę się uporać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. tylko wiesz... niech nie znika z pola :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ;ubie kiedy tak swintuszysz ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Pitu pitu :)) a obie swoje wiemy ;p

    OdpowiedzUsuń
  6. aj tam, aj tam, coś mi wkręcasz, ja jestem niesamowicie poprawnym człowiekiem:)

    OdpowiedzUsuń