Jeszcze o jednym zapomniałam. Plany trzeba układać pod siebie, a ja właśnie zapomniałam o jednej mojej paskudnej przypadłości. Że kiedy zdarzają się porażki (a komu się nie zdarzają?) To ja przechodzę prawdziwe załamanie. I nie jestem zdolna do jakiejkolwiek aktywności. Plan wtedy sypie się całkowicie, a przecież idealny Plan musi być Realny!
Świadomość tego ile rzeczy mam do zrobienia pozwoliła mi się szybciej niż zwykle pozbierać po ostatniej załamce. W końcu wiedziałam, że prędzej czy później wyjdę spod mojego koca a ilość zaległych zadań mnie przywali jak kolejny mur nie do przejścia. Ale takie chwile są i będą. Więc trzeba je w planie uwzględnić.
Wobec tego planujemy jeszcze troszkę mniej. Jeśli wszystko będzie ok, po prostu zrobię więcej niż jest zaplanowane. Jeśli znów ucieknę pod kocyk - straty nie będą takie wielkie.
Do dzieła!
Świadomość tego ile rzeczy mam do zrobienia pozwoliła mi się szybciej niż zwykle pozbierać po ostatniej załamce. W końcu wiedziałam, że prędzej czy później wyjdę spod mojego koca a ilość zaległych zadań mnie przywali jak kolejny mur nie do przejścia. Ale takie chwile są i będą. Więc trzeba je w planie uwzględnić.
Wobec tego planujemy jeszcze troszkę mniej. Jeśli wszystko będzie ok, po prostu zrobię więcej niż jest zaplanowane. Jeśli znów ucieknę pod kocyk - straty nie będą takie wielkie.
Do dzieła!
byle w tym trybie zadaniowym nie zapomniec zaplanowac planu dalekosieznego!
OdpowiedzUsuńOn gdzieś tam zarysowany w łepetynie, ale najpierw z tymi bzdetami muszę się uporać:)
OdpowiedzUsuńtylko wiesz... niech nie znika z pola :D
OdpowiedzUsuńNie ma takiej opcji:)
OdpowiedzUsuń;ubie kiedy tak swintuszysz ;p
OdpowiedzUsuńja świntuszę? W życiu!
OdpowiedzUsuńPitu pitu :)) a obie swoje wiemy ;p
OdpowiedzUsuńaj tam, aj tam, coś mi wkręcasz, ja jestem niesamowicie poprawnym człowiekiem:)
OdpowiedzUsuń