poniedziałek, 11 lipca 2011

Był sobie czerwiec

Ano był i się skończył. W maju udało mi się pozbyć siódemki, która uparcie wyskakiwała na wskazaniach wagi. W czerwcu miałam się doprowadzić do 65 kg. Niestety mi się nie udało i to tylko dlatego, że o to odpowiednio nie zadbałam.
Niezdarnie szło mi przestawianie się na tryb wakacyjny. Czerwiec upłynął na kończeniu rachmistrzowania, na kończeniu szkoły przez Miszkę i zawsze było coś ważniejszego niż zajęcie się sobą, swoimi celami. A kiedy Miszkowa szkoła się skończyła, to znów powstał problem, z pętającym się pod nogami człowiekiem, jęczącym "nudzi mi się". Wielu rzeczy nie mogłam zrobić przy nim, a miałam go cały czas. To nie jego wina, tylko moja, bo ubzdurałam sobie na przykład, że nie chcę, by moi chłopcy widzieli mnie ćwiczącą. I nie potrafię tego przełamać. Nie potrafię też zmobilizować się do kursu informatycznego, bo nie potrafię się skupić przy nich.
Dzisiejszy dzień jeszcze w rozsypce, bo od rana ostatnie pakowanie i odwożenie Młodego na miejsce zbiórki, skąd wyjechał na dwutygodniowy obóz harcerski. Ale już od dziś wdrażam w życie swój lipcowy plan:
- dzień zaczynamy od szklanki wody, zamiast kawy - podkręcamy metabolizm (dziś nie wyszło - jak mówiłam dzień w rozsypce)
- do pół godziny po wstaniu jemy śniadanko - podkręcamy metabolizm (dziś nie wyszło - jw. Śniadanko jem w tej chwili)
- rąbiemy codziennie 500 podskoków na skakance - bo chudniemy do 65 kg, plan z czerwca przeniesiony na lipiec. (dziś wykonane, zobaczymy co na to moja kondycja, bo chciałabym "odskakać" zaległe dziesięć dni)
- wywalamy codziennie stare maile z jednego miesiąca, ładujemy jeden folder z dysku na skydrive, kontynuujemy wysyłanie greczyzny do E. (trzeba się tego pozbyć z kompa)
- kontynuujemy uzupełnianie greckiego bloga
- sprzątamy po kawałeczku domek od podłogi po sufit
- nadrabiamy zaległości w kursie informatycznym
- porządkujemy notatki z technikum, po kawałeczku
- doprowadzamy ciało do porządku (pazury, depilacja, maseczki, masaże itp)
Trochę tego dużo, więc by wszystkiego dokonać wstaję wcześnie 6.00!

Ok. Zapisane - zaklepane. A teraz - do realizacji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz