Znów ta sama pułapka - za dużo chcę zrobić i w konsekwencji nie robię nic. W tej chwili najbardziej odbija się to na jutrzejszym egzaminie - czarno to widzę. Za to uporządkowałam kolejną porcję plików do nauki greckiego - został mi tylko milion, ale co tam:D No jak mam się uczyć o jakichś pieprzonych wektorach, siłach więzach i czymśtam jeszcze, skoro mam pomysł na nowego bloga? Skoro dwa greckie blogi leżą odłogiem a ja mam wenę na naukę greckiego? Skoro już są podane terminy egzaminów z języka a ja sobie obiecałam, że jeśli znajdę prace przed terminem zgłoszeń, to jadę spróbować swoich sił? A przecież jeszcze muszę obiad zrobić, posprzątać... No i przecież postanowiłam, że schudnę nie czekając aż będzie mnie stać na basen, owocki, warzywka i lekkie potrawy, więc macham kończynami w różnych kierunkach, kicam, tańczę i ogólnie wyginam śmiało ciało starając się wytrzepać w kosmos ten pieprzony tłuszcz. No więc nie ma szans,żebym wyrobiła się z tą mechaniką do jutra!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz