sobota, 13 listopada 2010

A jednak do przodu

A jednak do przodu
Udało mi się ślicznie wysprzątać mieszkanie. Przypłaciłam to nawrotem uczulenia na dłoniach, ale mimo denerwującego swędzenia i szczypania jestem z siebie bardzo zadowolona. Teraz z braku innych zajęć, skupiam się na tym, by utrzymać ten stan. Przykro tylko, że jestem jedyną osobą w domu, której na tym zależy. Moi panowie ciągle ze zdumieniem patrzą na moją krzątaninę...
Skoro Plan Doprowadzenia Chatki został wykonany, pora na realizację następnego, czyli pora doprowadzić do ładu siebie. Jak już wspominałam nie stać mnie, by zrobić się na "milion dolarów", ale może chociaż na stówkę? Na pierwszy ogień idzie to, co rzuca się w oczy najbardziej, czyli włosy. Właśnie nałożyłam farbę i czekam na efekt. Tak jak z mieszkaniem. Pomalutku, etapami, doprowadzić się do stanu zadowalającego, a potem utrzymać. Nie pozwolić sobie na ponowne zapuszczenie się.
Jednocześnie, równie metodycznie przysiadam do greckiego. Zgodnie z sugestią Ani, pora przymierzyć się do pisania wypracowań. A skoro o wypracowaniach mowa, trzeba pozbyć się wiszącego nade mną widma prac zaliczeniowych do szkoły. Z tym idzie mi najgorzej, ale dam radę.
Podsumowując, jest nieźle. Posiadanie większej ilości wolnego czasu zdecydowanie ma swoje dobre strony!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz