W górę i w dół. Od przerostu energii do totalnej depresji, czyli norma.
Obecnie pozbierałam się na tyle, by ułożyć włosy i wyleźć wreszcie na zakupy. Poza tym zrobiłam pranie, które ostatnio też mnie przestało i to by było tyle sukcesów na dzień dzisiejszy.
Zbliża się koniec roku, więc porządkuję trochę notatki, kalendarze, takie tam bzdury, by samą siebie oszukać, że coś robię. Na więcej nie mam siły ani tym bardziej ochoty.
Praca jest, to nieprawda, że jej nie mam. Ale ja wybrzydzam. Nie chcę się znowu bawić w sprzedaż. Za głupotę uważam zachodnie standardy, procedury, tajemniczych klientów, punkty, rankingi i cały ten cholerny wyścig szczurów. To nie jest mój świat, ja jestem z innej bajki.
Boję się ugrzęznąć na kolejnych kilka lat w czymś, czego nie trawię. Ale czy mogę sobie pozwolić na czekanie na pracę idealną? Tym bardziej, że sama nie wiem, czym dla mnie jest praca idealna? A żyć za coś trzeba...
Obecnie pozbierałam się na tyle, by ułożyć włosy i wyleźć wreszcie na zakupy. Poza tym zrobiłam pranie, które ostatnio też mnie przestało i to by było tyle sukcesów na dzień dzisiejszy.
Zbliża się koniec roku, więc porządkuję trochę notatki, kalendarze, takie tam bzdury, by samą siebie oszukać, że coś robię. Na więcej nie mam siły ani tym bardziej ochoty.
Praca jest, to nieprawda, że jej nie mam. Ale ja wybrzydzam. Nie chcę się znowu bawić w sprzedaż. Za głupotę uważam zachodnie standardy, procedury, tajemniczych klientów, punkty, rankingi i cały ten cholerny wyścig szczurów. To nie jest mój świat, ja jestem z innej bajki.
Boję się ugrzęznąć na kolejnych kilka lat w czymś, czego nie trawię. Ale czy mogę sobie pozwolić na czekanie na pracę idealną? Tym bardziej, że sama nie wiem, czym dla mnie jest praca idealna? A żyć za coś trzeba...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz