wtorek, 25 maja 2010

Słońce

Wyszło w końcu. I na świecie i w domu. I od razu dopada mnie wakacyjne rozleniwienie. Straciłam siłę wściekłego pędu. Niedobrze, bo skutki były wymierne - porządek w domu, obiadki, lepsze samopoczucie.
Nie zaprzepaszczę tego. Biegnę dalej.
Pomalutku wychodzę na prostą z obsuwą czasową na greckim blogu. Nie ma odpoczynku - czeka jeszcze drugi blog, smutny i zaniedbany. Trzeba docisnąć ten grecki na maksa, wszak jeszcze włoski na mnie czeka! Wzięło mnie ostatnio na sentymenty i zdałam sobie sprawę jak mi brakuje tej parlaniny...
Nauczyłam się dbać o codzienny porządek w domu. Teraz odpalam program odgruzowania kątów z kurzu, szafek z niepotrzebnych "przydasi", życia z niepotrzebnych nawyków.
Życie na piątym biegu ma swoje dobre strony. Nawet odpoczywa się szybciej. Już nie mam problemu, że po pracy to tylko seriale i spać. Pół godziny polegiwania z kawką wieczorną, a potem można zrobić zakupy, wstawić pranie, pomyć gary, posiedzieć nad greckim... Jeszcze tylko nauczyć się wyłączania z życia rodzinnego by móc skupić się nad książką. Przecież przestałam zupełnie czytać!
Dam radę, będzie dobrze!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz