wróciłam do punktu wyjścia albo i jeszcze gorzej. Nawet nie chce mi się stawać na wagę, wiem, czego mogę się spodziewać. Wpadłam w pułapkę braku motywacji - do lata jeszcze zbyt dużo czasu, by się spinać przesadnie. Wiem, zdziwię się za kilka tygodni, że to już, a ja dalej nie gotowa, ale nawet ta wizja nie potrafi mnie zmusić do działania. Pomyślę o tym jutro...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz