poniedziałek, 24 maja 2010

Do zwolnienia?

Dziwne uczucie, natknąć się w Internecie na ogłoszenie o pracę na swoje stanowisko. Szefowa ewidentnie była zaskoczona moim telefonem i pytaniem, czy mam się niepokoić o swoje dalsze istnienie w firmie. Jąkała się mocno, że przecież wcale nie chodzi o moje konkretnie stanowisko (umiem czytać!), że ogólnie brakuje ludzi...
Nie wygląda to dobrze, ale jakoś na razie nie potrafię się zbytnio przejmować. Jestem tak zmęczona całym tym zawodowym syfem, nadmiarem obowiązków, wiecznym niezadowoleniem całego świata, że odetchnę z ulgą, jeśli mnie faktycznie zwolni - podejmie za mnie decyzję, której ja się boję. Martwić się zacznę, jeśli nie będę mogła znaleźć nic nowego po zwolnieniu. Na razie jestem po prostu ciekawa, co się wydarzy i jak to się wszystko zakończy. Kto wie? Może właśnie tak ma być?
Nie chcę się skupiać na gdybaniu, ale ciśnie się do głowy pytanie o sposób w jaki to wszystko jest załatwiane... Brak słów...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz