sobota, 20 lutego 2010

Nie mam czasu

Coraz częściej i coraz bardziej boję się, że pewnego dnia obudzę się i okaże się, że jestem starą kobietą u schyłku życia i że jest już za późno na cokolwiek. Na marzenia, plany, pasje.
Zachłanna jestem. Tyle chcę wyszarpać od życia, tyle przeczytać, zobaczyć, dowiedzieć się, nauczyć, napisać.
Ładnie zaczęłam Nowy Rok. Skreśliłam z Listy Rzeczy Do Zrobienia parę istotnych punktów. A potem coś niedobrego się stało. Wpadłam w wir błędnych kół "nie mam siły", "nie da się", "jutro", "jak Nieślubny znajdzie pracę", "jak będzie więcej kasy", "jak schudnę", "na urlopie", "jak się wyśpię"...
I tak mija dzień za dniem i coraz trudniej wydostać się z pętli niemocy. I coraz większego wysiłku wymaga najzwyklejszy uśmiech, bo nie mam czasu na cokolwiek co mnie cieszy.
A to nie tak!
Nie mam czasu na czekanie na lepszy czas. On nie nadejdzie, bo najlepszy czas jest teraz. Dziś. W tej chwili.
Czas na decyzje - albo czegoś chcę od życia i wyszarpię to, albo godzę się z tym, co mam i nie narzekam. Więc jak?

2 komentarze:

  1. Dupa w troki i do przodu zamiast płakać - wiem, ciągle piszę to samo, ale ciągle muszę sobie przypominać najprostsze prawdy:D

    OdpowiedzUsuń