sobota, 2 stycznia 2010

Smutno

Przykro się zaczął rok dla mojego synka. Znalazł dziś swojego chomika martwego. Pierwszy raz w życiu musiał pożegnać przyjaciela na zawsze. Dla mnie to też było trudne. Mój zbuntowany, wiecznie pyskujący prawie-nastolatek, na powrót stał się małym, bezbronnym, nieszczęśliwym chłopczykiem, którego po prostu trzeba pocieszyć. Ale jak znaleźć słowa pocieszenia w obliczu śmierci? Mogłam tylko przytulać, kołysać i głaskać, być i płakać razem z nim. Posprzątać niepotrzebną już klatkę, by nie obciążać dziecka dodatkowo.
Modlę się, by serce, intuicja nigdy nie pozwoliły mi zawieść syna w takich chwilach...

2 komentarze:

  1. ojej, przykro mi, nie wiedzialam :( ale intuicja cie nie zaweidzie napewno... nie i juz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym być tego tak pewna jak Ty:D

    OdpowiedzUsuń