Niby nie jest dobrze. Nieślubny zbyt wcześnie po chorobie podjął nową pracę i oczywiście na nowo się rozłożył. Na razie skupiamy się na tym, by postawić go do pionu - to najważniejsze. Staramy się nie myśleć o niepokoju, który tli się na dnie duszy i pyta co dalej z Nieślubnego sferą zawodową.
Był u mnie Kłapouchy. Wyczuł mój lekki kryzys i chciał wrócić. Jednak Tygrys dzielnie walczy o swoją pozycję. Nie poddajemy się. Tygrys jest uparty i nie działają na niego sztuczki "za późno wstałam, już nie ma sensu zabierać się za robotę", czy "zacznę od jutra". Nawet poranna obecność Nieślubnego, która zawsze była doskonałym pretekstem do leniuchowania, tym razem nie działa. Mało tego, Mężczyzna jest zobligowany do dokończenia obiadu, dzięki czemu ja mogę poświęcić się Wyższym Celom - czyli szorować świątecznie szafki w kuchni. Swoją drogą właśnie doszłam do wniosku, że kiedy skończę już to moje sprzątanie, odpocznę kilka dni w święta, to właściwie będę mogła zacząć całą zabawę od nowa i sprzątać na wielkanoc, hihi.Wiem, banał. To powszechnie znana prawda, że robota w domu to robota głupiego. Mnie zaskakuje fakt, że przestało mnie to denerwować, tylko jak głupia się cieszę, że mam gimnastykę na cały rok zapewnioną!
Już się bałam, że znowu polegnę. Że znów życie udowodni mi mój słomiany zapał, że znów stanę w punkcie wyjścia. A ja nie - konsekwentnie realizuję swój plan!
Niby nie jest dobrze, a jednak w moich oczach znów płonie światełko, a pyszczek nawet czasem się usmiecha.
Był u mnie Kłapouchy. Wyczuł mój lekki kryzys i chciał wrócić. Jednak Tygrys dzielnie walczy o swoją pozycję. Nie poddajemy się. Tygrys jest uparty i nie działają na niego sztuczki "za późno wstałam, już nie ma sensu zabierać się za robotę", czy "zacznę od jutra". Nawet poranna obecność Nieślubnego, która zawsze była doskonałym pretekstem do leniuchowania, tym razem nie działa. Mało tego, Mężczyzna jest zobligowany do dokończenia obiadu, dzięki czemu ja mogę poświęcić się Wyższym Celom - czyli szorować świątecznie szafki w kuchni. Swoją drogą właśnie doszłam do wniosku, że kiedy skończę już to moje sprzątanie, odpocznę kilka dni w święta, to właściwie będę mogła zacząć całą zabawę od nowa i sprzątać na wielkanoc, hihi.Wiem, banał. To powszechnie znana prawda, że robota w domu to robota głupiego. Mnie zaskakuje fakt, że przestało mnie to denerwować, tylko jak głupia się cieszę, że mam gimnastykę na cały rok zapewnioną!
Już się bałam, że znowu polegnę. Że znów życie udowodni mi mój słomiany zapał, że znów stanę w punkcie wyjścia. A ja nie - konsekwentnie realizuję swój plan!
Niby nie jest dobrze, a jednak w moich oczach znów płonie światełko, a pyszczek nawet czasem się usmiecha.