Po pierwsze mam najcudowniejszego faceta na świecie.
Po drugie mam w końcu Barbajorgosa, którego sama pewnie nigdy bym sobie nie kupiła!
Nieślubny zaskoczył mnie nieludzko, kiedy niespodziewanie wcześnie wrócił z pracy i stanął w drzwiach wołając mnie, bym podeszła.
Mój mężczyzna - ten sam który nie znosi "romantycznych bzdur", który uważa, że urodziny, czy imieniny to taki sam dzień jak każdy inny "i co tu świętować", że kupowanie prezentów z tytułu takich okazji to szczyt głupoty- stał w drzwiach z niepewną miną, wyciągnął z za pleców paczuszkę i wręczył mi mówiąc:
- Masz na urodziny.
znam go i wiem ile go ten gest kosztował. Jak musiał się "poświęcić", by to dla mnie zrobić. Dlatego dla mnie ten gest był najpiękniejszym wyznaniem.
To chyba na tym polega. Nie trzeba patrzeć sobie w oczy i non stop zapewniać się nawzajem o płomiennym uczuciu, ale - po prostu - czasem zapomnieć o sobie, zostawić siebie, swoje ja, by tej drugiej osobie było przyjemnie
A wracając do książki. Skoro już ją mam, to chyba trzeba by przysiąść i poważnie przyłożyć się do nauki, by w maju w końcu podejść do tego egzaminu, co?
Po drugie mam w końcu Barbajorgosa, którego sama pewnie nigdy bym sobie nie kupiła!
Nieślubny zaskoczył mnie nieludzko, kiedy niespodziewanie wcześnie wrócił z pracy i stanął w drzwiach wołając mnie, bym podeszła.
Mój mężczyzna - ten sam który nie znosi "romantycznych bzdur", który uważa, że urodziny, czy imieniny to taki sam dzień jak każdy inny "i co tu świętować", że kupowanie prezentów z tytułu takich okazji to szczyt głupoty- stał w drzwiach z niepewną miną, wyciągnął z za pleców paczuszkę i wręczył mi mówiąc:
- Masz na urodziny.
znam go i wiem ile go ten gest kosztował. Jak musiał się "poświęcić", by to dla mnie zrobić. Dlatego dla mnie ten gest był najpiękniejszym wyznaniem.
To chyba na tym polega. Nie trzeba patrzeć sobie w oczy i non stop zapewniać się nawzajem o płomiennym uczuciu, ale - po prostu - czasem zapomnieć o sobie, zostawić siebie, swoje ja, by tej drugiej osobie było przyjemnie
A wracając do książki. Skoro już ją mam, to chyba trzeba by przysiąść i poważnie przyłożyć się do nauki, by w maju w końcu podejść do tego egzaminu, co?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz