środa, 14 stycznia 2009

Budować na gruzach? To mozliwe!

Poprztykali się między świętami a Sylwestrem. Jak to oni – najpierw ciężkie działa zarzutów i pretensji, potem chwila ciszy – długa, przykra i męcząca – dopiero później byli gotowi na rozmowę. Chyba nie wyjaśnili sobie wszystkiego, skoro w Nowy Rok wszystko zaczęło się od nowa. Zarzucił ją pretensjami, zareagowała emocjonalnie niszcząc co się dało. Wyczyściła każdy ślad siebie ze wspólnego komputera, rozwaliła na ścianie odtwarzacz mp3, skopała Bogu ducha winne wiadro i... poczuła się odrobinę lepiej. Gdzieś w kącie mózgu wśród myśli pełnych żalu, poczucia niezrozumienia, krzywdy i niesprawiedliwości, odzywało się poczucie humoru: „Zawsze chciałam to zrobić – zniszczyć coś w nerwach, to naprawdę pomaga” - Podśmiewała się z siebie w duchu.
Kiedy w końcu zaczęli rozmawiać, przyznała mu rację. Był bardziej obiektywny od niej i widział, ile czasu marnuje na bzdury.
- Jeśli w ten sposób odpoczywasz, to rób tak dalej, mnie to nie przeszkadza, masz prawo czytania tych bzdetów, jeśli Ci to sprawia przyjemność. Tylko nie płacz więcej, że nie masz czasu na naukę, bo mogłabyś już przerobić masę materiału. Odpowiedz sobie na proste pytanie – co chcesz robić – i rób to. Tylko jeśli mówisz: „Chcę się uczyć” to się ucz. A jak chcesz poczytać coś głupiego bezmyślnie, to czytaj – ale nie mów, że się uczysz. Tylko zastanów się, czy jest ci to potrzebne
Przyznała mu rację nie czując się przegraną w tym starciu. Całą awanturę potraktowała jako dobrą wróżbę na Nowy Rok, jako początek czegoś nowego. - To będzie dobry, rok, wiem to – powiedziała mu na dobranoc.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz