wtorek, 30 grudnia 2008

Świąteczne szczęście

Miała mieszane uczucia czekając na ich pierwsze wspólne Boże Narodzenie. Z jednej strony zniecierpliwiona i podekscytowana jak dziecko, z drugiej – z każdym dniem coraz bardziej rozdrażniona. Chciała by pierwsze święta w ich domu były szczególne, magiczne, niezapomniane. Jednak okropnie brakowało jej czasu na przygotowania. Jak przygotować święta przed wyjściem do pracy, czyli przed ósmą rano i po powrocie (o dziewiętnastej)? Starała się. Naprawdę. I choć nie zdołała zrobić wszystkiego, co sobie zaplanowała, była z siebie zadowolona. Odwaliła kawał roboty i to, co najważniejsze – zrobiła.

Święta były dokładnie takiej, jak być powinny. Słodkie i leniwe, spędzone w gronie najbliższych, przy których zapomniała o tym, czego nie zdążyła zrobić. Jakie znaczenie miały drobne niedociągnięcia organizacyjno – porządkowe, skoro niczego one nie zmieniły? Świat się nie zawalił, święta nadeszły zgodnie z kalendarzem.

Nieślubny zadbał, by po powrocie z pracy w Wigilię, zastała dom przepełniony świąteczną atmosferą, zamiast pobojowiska, które zostawiła rano wychodząc -jak zwykle – w pośpiechu.

Siedziała przy świątecznym stole, pijąc powigilijną kawę. Po jednej stronie Nieślubny i jego ciepłe, kochane oczy. Z drugiej Synuś tulący swą blond główkę do jej kolan. Głaskała jego świeżo ostrzyżone włoski i ciepło rozlewało się w jej sercu. Patrzyła na rodziców, którzy ciężko, choć ze śmiechem wzdychali z przejedzenia. Miała w okół siebie same drogie jej osoby. Czuła się spokojna i spełniona. Dla tej chwili warto było przeżyć wszystko złe, co ją w życiu spotkało.

- Jestem szczęśliwa, tak po prostu – szepnęła Nieślubnemu parę godzin później, na moment przed zaśnięciem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz