sobota, 27 grudnia 2008

Retrospekcje Zośki

Najmłodsza z trójki rodzeństwa, wieczna Mała Dziewczynka. Wyręczana przez Starszych ze wszystkiego „bo ona jest malutka”. Jakimś cudem nie wyrosła jednak na społeczną kalekę.
Z siostrą dzieliła ją zbyt duża różnica wieku, by mogły się zrozumieć. Kontakt z nią znalazła dużo później, kiedy dorosła i kiedy dzieliła je już ogromna odległość mierzona w tysiącach kilometrów.
Brat pokazał jej „męski świat”. Nauczył ją, jak być twardą, jak sobie poradzić w życiu, jak nie dać się złamać... Z czasem okazało się, że stworzyli mieszankę swoich charakterów. Przejęła część zachowań, reakcji od siostry i tyleż samo od brata.
Mama zajęta była pracą i skupiona na tym, by Dom pozostał Domem, mimo słabości Ojca.
Ojciec. Z jednej strony kochany, zaradny facet – to jemu zawdzięcza miłość do gór, sfotografowane w pamięci miejsca, które było jej dane zobaczyć. Ten sam człowiek nauczył ją bardzo szybko, że świat nie jest sprawiedliwy, że można bać się osoby, którą się kocha. Pokazał jej co to strach, ból, wstyd i obrzydzenie.

Sięgnęła dziś po album ze zdjęciami. Ten najstarszy. Popatrzyła na niemowlęcą buzię wystającą z chrzcielnego becika. Wielkie ciemne oczy i spokojną buzię oraz maleńkie usteczka wygięte w podkówkę

- Nie ulega wątpliwości, to ja – uśmiechnęła się do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz