poniedziałek, 6 sierpnia 2007

Dziewięć lat temu

A dziewięć lat temu, miałam niespełna 18 lat. mniej więcej o tej porze, syczałam z bólu próbując wdrapać się na szpitalne łóżko. a kiedy już się wdrapałam, zaraz musiałam się sturlać z powrotem, bo moje dziecię zakwiliło, walnęło kupę, albo dla odmiany ja musiałam do toalety...
Dziewięć lat temu odkryłam sens istnienia. Przestałam być panią swojego życia. Skończyło się "ja", zaczęło się "My".
Dziewięć lat temu przekonałam się czym jest szczęście. Dziewięć lat temu zostałam Matką.
A dziś, po dziewięciu latach, pępowinę przecięto po raz drugi. To kwękające zawiniątko, które niedawno z taką czułością tuliłam, dziś wyjechało na pierwsze samodzielne wakacje. Trochę się denerwuje i maskuje to pozą cwaniaka, ale sobie radzi. Gorzej ze mną - jestem przerażona, jak ten mój potworek da sobie radę, bez maminej spódnicy w zasięgu ręki...

Miszko, synku kochany, z okazji urodzin życzę Ci wszystkiego, co najlepsze, cudownych przyjaciół, niezapomnianych wrażeń z obozu, dobrych relacji z mamą, a w szczególności niegasnącego uśmiechu na buzi.
Kocham Cię
Mama