czwartek, 1 marca 2007

Wiosna - ach to Ty!

Pomału zaczynało docierać do niej, co się dzieje. Że to nie tak, że motyle w brzuchu, które obudził początek roku, wszczęły fałszywy alarm. I bardzo nie chciała wierzyć w rzeczywistość. Snuła się jak cień na granicy pomiędzy tym co prawdziwe, a tym, co tworem marzeń było. Fizycznie obecna, duchem pogrążona we własnym świecie pytań i odpowiedzi, których nie chciała słyszeć.
Rozmyślała o tym wszystkim, w drodze powrotnej z urzędu, w którym nic nie załatwiła. Akurat dziś otwierali później niż zwykle i pocałowała klamkę.
Nagle poczuła pierwszy, ewidentny powiew wiosny. Zrobiło jej się potwornie gorąco. Słoneczko wycałowało radośnie jej twarz, wietrzyk potargał rudą szopę. I jakoś tak lepiej jej się zrobiło, zaczęła wierzyć, że da radę, że znajdzie w sobie wystarczająco dużo siły i uporu by wygrzebać się na dobre z tej stagnacji i marazmu... Pomyślała, że na dobry początek dobrze byłoby zainaugurować sezon łazęgownictwa górskiego. To już niedługo!!! Na myśl o tym, że nadchodzący weekend spędzi w domu, z kubkiem pysznej herbaty nad mapą ukochanych Beskidów poczuła nagły przypływ energii. Do pracy dotarła z uśmiechem na ustach, gotowa na stawienie czoła obowiązkom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz