piątek, 7 lipca 2006

Homo homini lupus est (a ja jestem głupia)

Bo nie potrafię zrozumieć jak to możliwe.
Jak można wpaść na pomysł "zrobię sobie bombę, ale będą jaja, jak kilkaset osób wyleci w powietrze"
Nie wiem, jak można być tak wypranym z jakichkolwiek śladów empatii
Nie wiem, jak można nie zadać sobie pytania: A jeśli to spotkałoby moje dziecko/rodzica/partnera/rodzeństwo?

Co daje takie poczucie władzy? "Entliczek, pętliczek, dziś w powietrze wylatujesz Ty - tak, Ty z tego wagonu. Nie, nic do Ciebie nie mam, taki kaprys, po prostu..." Co dostaje się w zamian - przyjemność jak po zjedzeniu czekolady? Uniesienie na miarę orgazmu? Po co to wszystko?

A zamachowcy - samobójcy? Kto i w jaki sposób był w stanie pozbawić ich najbardziej pierwotnego instynktu, instynktu samozachowawczego, instynktu przetrwania?

A co dalej? Emocje opadają i co później? "Fajnie było, zrobię sobie nową bombę?"

"Człowiek - to brzmi dumnie" ktoś rzekł (i tu wstyd, bo nie pamiętam kto).
Na pewno???

Nie chcę rozważać wszelkich pobudek polityczno-religijnych takich działań, bo nic mi to nie mówi. Zresztą polityka, czy religia, to LUDZIE,którzy ją tworzą...

NIE ROZUMIEM!!! (i nigdy nie zrozumiem). Głupia jestem i wyjątkowo dobrze mi z tym.

PS. 07.07.2005 nie było mnie w kraju i byłam odcięta od mediów. O zamachu dowiedziałam się dużo później. Pierwsza myśl pobiegła w kierunku przyjaciółki, która tam mieszka. Irracjonalnie trochę, bo jakie prawdopodobieństwo było, że z wielomilionowej metropolii padnie akurat na nią? Niejednokrotnie próbowałam się do niej dodzwonić i coraz bardziej ściśnięty miałam żołądek, gdy po raz kolejny nie udało się nawiązać połączenia...

Prawdopodobieństwo jednak jest irracjonalne, Ona rzeczywiście tam była. W samym centrum wydarzeń. Żyje i szczęśliwa jest. Jednak kilka blizn na twarzy nigdy nie pozwoli jej zapomnieć i żyć tak do końca normalnie. O bliznach w psychice nie wspominam...

Dopiero teraz oglądam relacje z obchodów rocznicy i przy okazji archiwalne materiały sprzed roku... I wciąż nie mogę zrozumieć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz